• Wpisów:5
  • Średnio co: 252 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:42
  • Licznik odwiedzin:3 636 / 1514 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej skarby piszę opowiadanie i tutaj już nic nie będzie sie pojawiać jeśli chcecie zajrzeć na to opowiadanie oto link

http://onedirectionsram.pinger.pl/

nazwa zajebista nie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Parę tygodni temu przyjechałaś do szpitala. Do Twojego chłopaka i jego przyjaciół. Mieli wypadek. Każdy od paru tygodni był w śpiączce. Ty- dziewczyna Nialla- Eleanor, Danielle i Perrie nie wychodziłyście ze szpitala. Ciągle płakałyście nad ich łóżkami. Żal było Ci tylko Harry'ego. Niall miał Ciebie, Louis miał El, Zayn miał Perrie, Liam Danielle, a Harry... Harry nie miał nikogo. Oczywiście poza mamą, która pracowała całe dnie i rzadko miała okazję w pracy aby wyrwać się i przyjechać do syna. Pewnego dnia, kiedy trzymałaś Nialla za rękę poczułaś, że rusza palcami. Rozmawiałaś akurat z dziewczynami, ale natychmiast umilkłyście a po Twoich policzkach zaczęły płynąć łzy szczęścia.
- Niall, kochanie, słyszysz mnie?- zapytałaś dławiąc się łzami. Pokiwał głową.- Poczekaj zawołam lekarza.- powiedziałaś spokojnie, po czym pogłaskałaś go po głowie i wstałaś. Po paru chwilach przyszłaś z lekarzem i zobaczyłaś, że wszyscy się już wybudzili. Wszyscy trajkotali radośnie ze swoimi drugimi połówkami. Wszyscy tylko nie Harry. Zrobiło Ci się go szkoda, więc do niego podeszłaś.
- Jak się czujesz?- zapytałaś nieśmiało.
- A jak mam się czuć?- zapytał ironicznie.- Przeżyłem wypadek, wszystko mnie boli. A do tego wszyscy na tej sali są szczęśliwi ze swoimi dziewczynami i chłopakami. WSZYSCY TYLKO NIE JA!!- za milknął na chwilę po czym dodał.- I jeszcze moja matka jest tak zajęta pracą, że nawet nie nie odwiedziła!
- Harry ona Cię odwiedzała- powiedziałaś ze łzami w oczach.- Ona była tu codziennie. My byłyśmy tu cały dzień, tydzień po tygodniu. Twoja mama musiała zarabiać na życie... Ale była tutaj. Wieczorem. Przez parę godzin. Byłeś w śpiączce więc tego nie wiedziałeś, ale ona tu była i się o Ciebie troszczyła.
-Dlaczego ja?- zapytał.
- Panie Styles. Proszę się pakować. Wypisujemy pana razem z Panem Tomlinsonem i Paynem.
- Doktorze a co z Niallem i Zaynem?
- Musimy zostawić ich na obserwacji.- powiedział- Proszę się nie martwić to nic poważnego.- dodał widząc miny Twoje i Perrie.
- Perrie dlaczego oni?- zapytałaś płacząc.- Dlaczego oni musieli zostać najbardziej ranni?
- Nie wiem.- powiedziała przytulając Cię- Ale wiem, że na pewno z tego wyjdą.
- Skąd wiesz?
- Bo nasz miłość jest silniejsza niż jakakolwiek choroba, niż jakakolwiek przeszkoda.- powiedziała. Parę następnych dni spędziłyście z Perrie rozważając wszystkie mądra zdania, które wypowiedziała. Te typu "Bo nasz miłość jest silniejsza niż jakakolwiek choroba, niż jakakolwiek przeszkoda". Do sali wbiegł lekarz.
- Wypisujemy panów! Szybko zwalniać łóżka! Są potrzebne natychmiast!- chłopcy posłusznie szybko zeszli z łóżek, przebrali się i spakowali, po czym wyszliście ze szpitala trzymając się za ręce. Niall niedługo po tym oświadczył Ci się i zamieszkaliście razem. Pewnego dnia wieczorem kiedy było już ciemno wysłałaś Nialla po bułki do sklepu kiedy ktoś zapukał do drzwi.
- Hej Harry.- powitałaś go radośnie.
- Hej [T.I]. Mogę wejść?
- Jasne- powiedziałaś.
- Dużo myślałem o tym co mi powiedziałaś w szpitalu i doszedłem do jednego wniosku...- tu zrobił krótką pauzę- KOCHAM CIĘ!- krzyknął po czym złapał Cię w talii i zaczął łapczywie i namiętnie całować. Próbowałaś się mu wyrwać ale tylko zacieśnił uścisk. I w tym momencie do domu wszedł Niall. Całowałaś się z Harrym, a właściwie to on całował Ciebie. Niall rzucił bułki w kąt i wybiegł z domu.
- Niall!- zawołałaś. Harry wreszcie puścił Cię z wielka satysfakcją.- Nienawidzę Cię!- krzyknęłaś Harry'emu w twarz i dałaś mu z liścia po czym wybiegłaś za Niallem.
- Niall! Niall!- wołałaś. Nagle usłyszałaś za sobą pisk opon i natychmiast się odwróciłaś. Zobaczyłaś, że jakiś człowiek przetacza się po masce samochodu, potem po karoserii, po czym samochód odjeżdża a ów człowiek spada na ziemię. Natychmiast do niego podbiegłaś i zobaczyłaś, że tym człowiekiem był Niall! Zaczęłaś rozpaczliwie rozglądać się wokół i wzywać pomocy. Jednak nikt nie nadbiegł. Słysząc a właściwie nie słysząc bicia serca Nialla, nie czując pulsu, ułożyłaś się w jego ramionach, złączyłaś Wasze ręce w jedna całość i sięgnęłaś po mały pistolecik, który zawsze nosiłaś ze sobą kiedy wychodziłaś na dwór i strzeliłaś sobie prosto w serce. Nie ważne było dla Ciebie czy krwawiło z tęsknoty za Niallem, czy krwawiło od strzału. Dla Ciebie był to ból taki sam. Wiedziałaś, że tam w górze będzie Wam lepiej. Chciałaś wyjaśnić mu co zaszło... Chciałaś na zawsze być z nim.





--------------------

I jak podoba się ?
 

 
Mam cudownego chłopaka. Właściwie to narzeczonego. Prawie. A dlaczego prawie? No właśnie chcę o tym wam opowiedzieć.
Otóż byłam wtedy nad mostem. Lubiłam tam przychodzić, kiedy mam doła. Tak, wtedy też miałam doła. Most był dość długi - tylko dla pieszych i rowerzystów. Siedziałam na ławce, która była dokładnie na jego środku. Wpatrując się w niebo zauważyłam ciemną postać nade mną, zasłaniającą mi słońce.
-Nad czym tak rozmyślasz? - wyrwał mnie z myśli chłopak o olśniewającym uśmiechu i pięknych oczach. Chłopak ten to Liam. Mój Liam. Poznałam go od razu. Te jego oczy, uśmiech i charakterystyczne włosy to tylko nieliczne z licznych jego plusów.
-Nad tobą. - odparłam z uśmiechem - haha.
-Mogę? - wskazał na miejsce obok mnie.
-Jasne, siadaj - odpowiedziałam cały czas patrząc się w chłopaka. Nie wiem, skąd on się tu wziął, bo nigdy tu ze mną nie był.
-Często tu przychodzisz... - powiedział, a mi zrobiło się smutno... łzy chciały już lecieć, ale się powstrzymałam - coś ci jest?
-Wiesz... - zaczęłam niepewnie, ale dla Liama mogłam zrobić wszystko, więc mówiłam mu... - mój tata... Zostawił mamę dla.... - zaczęłam ciągać nosem.... - dla... - i wybuchnęłam płaczem, a Li nadal nie wiedział dla kogo ojciec zostawił mamę.
Liam bardzo przejmował się mną, pytał, dla kogo ojciec zostawił mamę...
-dla... innego faceta... - powiedziałam mu. W końcu. Wreszcie nie muszę ukrywać przed nim tego, że mój ojciec jest gejem. Ja zaczęłam bardziej płakać, a on mnie przytulił... Tak mocno, jak nigdy... Siedział ze mną tak około 4 minut. W końcu zaproponował pójście na spacer. Zgodziłam się. Co z tego, że ludzie będą na mnie patrzyli, jak na debila? Ważne, że jestem z nim - moim słodkim, kochanym, opiekuńczym i kochającym Liasiem. Szliśmy parkiem, póki nie zrobiło się ciemniej. Li zaprowadził mnie do swojego domu. Kiedy siedzieliśmy już u niego na kanapie z herbatką i ciastkami, Liam po raz kolejny powiedział, że mnie kocha. Wtedy wiedziałam, że mam dla kogo żyć. Jest jeszcze matka... Właśnie.. Mama! Moja kochana i nadopiekuńcza matula! Bardzo ją kocham. Ale do rzeczy...Zwierzałam się mu ze wszystkiego tego wieczoru. Kocham go. Mówiłam mu, jak bardzo go kocham, że tylko jemu i matce na mnie zależy. Dla nikogo innego się nie liczę. Postanowiliśmy, że zostanę u niego na noc. Cieszyłam się. Poszłam na piętro i wzięłam prysznic. W tym czasie do łazienki wszedł Liam. Ja byłam pod prysznicem i nie słyszałam, kiedy wszedł, bo leciała woda. Dosyć głośno leciała. Za kolorową zasłoną stał chłopak. Po chwili poczułam czyjeś ręce na moich nagich biodrach. Wystraszyłam się i odwracając zasłoniłam swoje intymne części ciała.Nie ukrywam - przeraziłam się. *18+*On zaczął mnie całować... Doprowadzało to tylko do jednego... Ale ja tego chciałam! Z nim! Teraz! Odwzajemniłam pocałunki. Całowaliśmy się namiętnie i długo... On wodził dłoniami po moich pośladkach... Ja po jego plecach... Złapał mnie za pośladki i podniósł. Moje nogi okrążyły go. Cały czas się całowaliśmy. W końcu on zaczął zjeżdżać niżej. Całował moją szyję, a ja tylko podniosłam głowę do góry i podniecałam się tą chwilą. Odstawił mnie na 'ziemię'. W końcu ja zaczęłam uwodzicielsko całować jego szyję, a potem klatę. On macał moje piersi coraz bardziej i bardziej.
-Zrób to... Proszę... - powiedziałam niecierpliwie.... szeptem...
-Jesteś pewna? - zapytał chyba nie oczekując odpowiedzi, bo oparł mnie przodem do ściany i delikatnie zaczynał we mnie wchodzić. Ja krzyczałam jego imię coraz głośniej. Jemu, zarówno jak i mi, się to podobało... Po paru minutach czułam, jak wyprysnął we mnie od środka. To był ból, ale również przyjemność. Opadłam na 'ziemię' i cały czas głośno oddychałam. On się tylko schylił i powiedział:
-To było niesamowite..... - pocałował mnie, a ja chciałam więcej.
Usiadł obok mnie.... A ja usiadłam okrakiem [nago] na nim. On bawił się moimi piersiami, zarówno jak i moją vaginą. Swoje dwa palce wsadzał we mnie, a resztą macał moje dosyć duże piersi. Zaczęło się od dotykania palcem sutków, a skończyło na macaniu i całowaniu ich. 'To niesamowite' ~ pomyślałam.
-Liam... Kocham Cię!!! - wykrzyczałam to najgłośniej jak potrafiłam...
-[t.i.] ja również cię kocham! Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczysz!
Teraz utkwiliśmy w pocałunku... - kolejnym
Dobra. Koniec tego dobrego... Woda z prysznica cały czas się lała...
Wzięliśmy razem prysznic myjąc sobie nawzajem różne części ciała. W końcu wyszliśmy z łazienki i ubraliśmy się. 'Kocham Cię Liam' - powiedziałam
Zeszliśmy na dół i zrobiliśmy sobie naleśniki. Szybko je zjedliśmy patrząc sobie nawzajem w oczy.

*Miesiąc później*

Siedziałam właśnie na kanapie z Liamem. Oglądaliśmy film. Film się skończył. Poszliśmy na piętro. Nagle poczułam mocny ból brzucha. Poszłam do łazienki i ... zwymiotowałam ... Byłam w łazience około 10 minut. Po paru minutach przyszedł do mnie Liam.
-Co ci jest? - zapytał opiekuńczo
-Wiesz... Nie wiem do końca.... Od paru tygodni okres mi się spóźnia.... - odpowiedziałam.
-Myślisz, że to może być...
-Tak. - nie dałam mu dokończyć, bo wiedziałam, jak skończy. - Potrzebny mi jest test ciążowy. Leć do apteki.
Ja poszłam do pokoju, a chłopak poszedł do apteki. Cały czas leżałam i zwijałam się troszkę z bólu. Nie był ból zbyt mocny. Po 5 minutach usłyszałam, jak ktoś wchodzi do mieszkania. Wszedł na piętro. To Liam z testem ciążowym.
-Masz, zrób.
Jak kazał, tak zrobiłam. Poszłam i zrobiłam. Wróciłam do pokoju z wynikiem.
-Test pozytywny. Będziesz ojcem!!
Cieszyliśmy się niemiłosiernie.

*8 miesięcy później*

Urodziło nam się dziecko. Leżę w szpitalu. To chłopczyk. Parę dni się wcześniej urodził, ale to nic. Wszystko jest dobrze. Liam poszedł do łazienki..... O! Już wrócił. Dobra. Chłopiec będzie się nazywał Louis - po wujku, tak ustaliliśmy przed porodem.
***
-O matko... Liam, wariacie! Co ty wyprawiasz?! - otóż klęknął przede mną z czerwonym pudełeczkiem i zapytał:
-Will You Marry Me? - Co po polsku oznacza: Wyjdziesz za mnie?
-Kochanie, oczywiście, że taak! - Wtedy pocałowaliśmy się. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam, ale tak również jest romantycznie.
Przyszli chłopaki. A mianowicie: Niall, Louis, Zayn i Harry. Stanęli wokoło łóżka, na którym leżałam. Pokazałam im pierścionek od Liama.
-Uuuuuuuuu Liaam! - wrzasnął Harry
-Gratulujemyyy - powiedział Zayn
-A tak a propo : Jak będzie się nazywało dziecko? - spytał Niall - Z resztą nieważne. Ważne, żeby uwielbiało jeść tak, jak wujek Niall.
-Będzie się nazywał Louis. - powiedział mój ---.> narzeczony <--- jak to pięknie brzmi. Już oficjalnie!
Louis zaczął wariować, podbiegł do pielęgniarki i ją przytulił, wybiegł na korytarz i wrzeszczał: W SALI NUMER 8 LEŻY MÓJ IMIENNIK!!!
Myślałam, że padnę ze śmiechu. Przynieśli mi maluszka. Musiałam go nakarmić. Położyłam małego Lou obok siebie i zaczęłam karmić piersią. Harry cały czas się temu przyglądał. Głupek.
-Harry, zboczeńcu! - wrzasnął Zayn
-Louis! Twój imiennik tu jest! - krzyknął do Louisa Hazz.
Nagle było słychać z korytarza: GDZIE?
Przybiegł do sali i wziął maluszka na ręce. Głaskał go po główce...
-Masz Liam. To twoje dzieło. - Louis oddał Liamowi małego Lou.
Wszyscy chłopcy zaczęli się śmiać...

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zayn od dawna był spostrzegany jako ten niegrzeczny. Przed kamerami taki miły i wgl. A w rzeczywistości tak naprawdę właśnie typowy Bad Boy. Wykorzystuje niewinne dziewczyny, co drugie słowo przeklina, wyzywa się z innymi, chodzi na imprezy co wieczór i wpierdziela się w bójki. Od samego początku Go nie lubiłaś. Nienawidzisz Go za to, że w ogóle istnieje. Gdy Mulat się do Ciebie przypierdala, zawsze broni Cię Niall, który jest Twoim bratem. Pewnego dnia, musiałaś zostać sama w domu, z Zayn'em. Byłaś w kuchni i wlepiłaś swój wzrok w obraz za oknem. Poczułaś ciepło na plecach. Mulat przytulił Cię od tyłu i oparł na chwilę swoją głowę na Twoim ramieniu. - Jesteś strasznie pociągająca. . . -wyszeptał Ci na ucho. - Spieprzaj. . . - odparłaś i wyrwałaś się z Jego objęć. Podeszłaś do drzwi balkonowych w salonie i spoglądałaś na ludzi który idą z parasolkami w taką ulewę. Zayn złapał Ci za biodra. - Odejdź. - powiedziałaś stanowczo. Wiedziałaś, że chłopak chce zrobić, z Tobą to co z innymi laskami. Zakrył Ci dłońmi usta i oczy. Poczułaś, jakiś chłód. Odsłonił Ci oczy, a na ustach zawiązał czarny materiał. Zobaczyłaś jakąś piwnicę. Mulat przywiązał Cię tyłem do metalowego słupa. Zerwał z Ciebie czerwoną zwiewną sukienkę i beżową koronkową bieliznę. Z siebie ściągnął jedynie koszulkę. Uderzył dłońmi w piersi, a Ciebie przeszedł dreszcz. Jego uderzenia sprawiały Ci ból. Chciałaś krzyczeć, ale nie mogłaś. Rozpiął zamek od spodni, a po chwili ujrzałaś Jego męskość. Wszedł w Ciebie od przodu. Był taki duży, że wylewała się z Twojej kobiecości krew. Z oczy płynęły Ci łzy. Chłopak złapał Cię mocno za biodra i przyśpieszył. Zamknęłaś oczy. . . Czułaś straszny ból. Doszedł w Tobie, ale nie wychodził. Zachował szybkie, płynne ruchy. Wchodził coraz głębiej. Ból zabijał Cię od środka. Otworzyłaś lekko oczy . . . Mulat zaczął ściskać Twoje piersi. Ponownie Jego dłonie były na Twoich biodrach. - Jesteś taka ciasna. . . - powiedział i nie przestawał. Po godzinie Zayn wyszedł z Ciebie i odwiązał Cię. Złapał Cię za ręce i poprowadził na dość spore łóżko. Położył Cię na Nim na brzuchu. "Ja pierdole. . . Co tu robi łóżko..?! - pomyślałaś. Załapał mocno za biodra, sprawiając, iż wypięłaś się. Wszedł w Ciebie bardzo gwałtownie. . . Wchodził tak głęboko . . . Bolało Cię to niezmiernie. Zaciskałaś pięści na łóżku. Dołożył z przodu dildo. Płakałaś. . . Po godzinie całą kobiecość miałaś we krwi. Nie byłaś świadoma tego co się wydarzyło. Kręciło Ci się w głowie, byłaś taka zmęczona. Zayn Cię zostawił. Wziął swoje rzeczy i poszedł do swojego mieszkania, a Ty zostałaś. Po kilkunastu minutach resztkami sił wyszłaś z piwnicy, a akurat wtedy do domu weszło całe 1D, oprócz Zayn'a. Harry założył Ci swoją bluzę.Wydusiłaś z siebie jakieś słowa, które opisały co pamiętałaś. Chłopcy byli w szoku. . .
 

 
Hej
Postanowiłam założyć tego bloga bo chciałam się z wami podzielić moimi imaginami
Miło by było gdybyście zostawili coś po sobie
Niedługo do was wrócę z pierwszym rozdziałem a teraz możecie pisać z kim ten rozdział byście chciały : *
  • awatar Gość: Fajnie. Nie mogę się już doczekać ^_^ Zapraszam do mnie! http://imaginy-harrystyles.blogspot.com/ Pozdrawiam! :) xx /Haz.
  • awatar avry: zapraszam na moje bloga, wszystko z modeliny ! :D
  • awatar urodowapasjonatka: Witamy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›