• Wpisów: 5
  • Średnio co: 242 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:42
  • Licznik odwiedzin: 3 559 / 1456 dni
 
musicinmyworld
 
Mam cudownego chłopaka. Właściwie to narzeczonego. Prawie. A dlaczego prawie? No właśnie chcę o tym wam opowiedzieć.
Otóż byłam wtedy nad mostem. Lubiłam tam przychodzić, kiedy mam doła. Tak, wtedy też miałam doła. Most był dość długi - tylko dla pieszych i rowerzystów. Siedziałam na ławce, która była dokładnie na jego środku. Wpatrując się w niebo zauważyłam ciemną postać nade mną, zasłaniającą mi słońce.
-Nad czym tak rozmyślasz? - wyrwał mnie z myśli chłopak o olśniewającym uśmiechu i pięknych oczach. Chłopak ten to Liam. Mój Liam. Poznałam go od razu. Te jego oczy, uśmiech i charakterystyczne włosy to tylko nieliczne z licznych jego plusów.
-Nad tobą. - odparłam z uśmiechem - haha.
-Mogę? - wskazał na miejsce obok mnie.
-Jasne, siadaj - odpowiedziałam cały czas patrząc się w chłopaka.  Nie wiem, skąd on się tu wziął, bo nigdy tu ze mną nie był.
-Często tu przychodzisz... - powiedział, a mi zrobiło się smutno... łzy chciały już lecieć, ale się powstrzymałam - coś ci jest?
-Wiesz... - zaczęłam niepewnie, ale dla Liama mogłam zrobić wszystko, więc mówiłam mu... - mój tata... Zostawił mamę dla.... - zaczęłam ciągać nosem.... - dla... - i wybuchnęłam płaczem, a Li nadal nie wiedział dla kogo ojciec zostawił mamę.
Liam bardzo przejmował się mną, pytał, dla kogo ojciec zostawił mamę...
-dla... innego faceta... - powiedziałam mu. W końcu. Wreszcie nie muszę ukrywać przed nim tego, że mój ojciec jest gejem. Ja zaczęłam bardziej płakać, a on mnie przytulił... Tak mocno, jak nigdy... Siedział ze mną tak około 4 minut. W końcu zaproponował pójście na spacer. Zgodziłam się. Co z tego, że ludzie będą na mnie patrzyli, jak na debila? Ważne, że jestem z nim - moim słodkim, kochanym, opiekuńczym i kochającym Liasiem. Szliśmy parkiem, póki nie zrobiło się ciemniej. Li zaprowadził mnie do swojego domu. Kiedy siedzieliśmy już u niego na kanapie z herbatką i ciastkami, Liam po raz kolejny powiedział, że mnie kocha. Wtedy wiedziałam, że mam dla kogo żyć. Jest jeszcze matka... Właśnie.. Mama! Moja kochana i nadopiekuńcza matula! Bardzo ją kocham. Ale do rzeczy...Zwierzałam się mu ze wszystkiego tego wieczoru.  Kocham go. Mówiłam mu, jak bardzo go kocham, że tylko jemu i matce na mnie zależy. Dla nikogo innego się nie liczę. Postanowiliśmy, że zostanę u niego na noc. Cieszyłam się. Poszłam na piętro i wzięłam prysznic. W tym czasie do łazienki wszedł Liam. Ja byłam pod prysznicem i nie słyszałam, kiedy wszedł, bo leciała woda. Dosyć głośno leciała. Za kolorową zasłoną  stał chłopak. Po chwili poczułam czyjeś ręce na moich nagich biodrach. Wystraszyłam się i odwracając zasłoniłam swoje intymne części ciała.Nie ukrywam - przeraziłam się. *18+*On zaczął mnie całować... Doprowadzało to tylko do jednego...  Ale ja tego chciałam! Z nim! Teraz! Odwzajemniłam pocałunki. Całowaliśmy się namiętnie i długo... On wodził dłoniami po moich pośladkach... Ja po jego plecach... Złapał mnie za pośladki i podniósł. Moje nogi okrążyły go. Cały czas się całowaliśmy. W końcu on zaczął zjeżdżać niżej. Całował moją szyję, a ja tylko podniosłam głowę do góry i podniecałam się tą chwilą. Odstawił mnie na 'ziemię'. W końcu ja zaczęłam uwodzicielsko całować jego szyję, a potem klatę. On macał moje piersi coraz bardziej i bardziej.
-Zrób to... Proszę... - powiedziałam niecierpliwie.... szeptem...
-Jesteś pewna? - zapytał chyba nie oczekując odpowiedzi, bo oparł mnie przodem do ściany i delikatnie zaczynał we mnie wchodzić. Ja krzyczałam jego imię coraz głośniej.  Jemu, zarówno jak i mi, się to podobało... Po paru minutach czułam, jak wyprysnął we mnie od środka. To był ból, ale również przyjemność. Opadłam na 'ziemię' i cały czas głośno oddychałam. On się tylko schylił i powiedział:
-To było niesamowite..... - pocałował mnie, a ja chciałam więcej.
Usiadł obok mnie.... A ja usiadłam okrakiem [nago] na nim. On bawił się moimi piersiami, zarówno jak i moją vaginą. Swoje dwa palce wsadzał we mnie, a resztą macał moje dosyć duże piersi. Zaczęło się od dotykania palcem sutków, a skończyło na macaniu i całowaniu ich. 'To niesamowite' ~ pomyślałam.
-Liam... Kocham Cię!!! - wykrzyczałam to najgłośniej jak potrafiłam...
-[t.i.] ja również cię kocham! Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczysz!
Teraz utkwiliśmy w pocałunku... - kolejnym
Dobra. Koniec tego dobrego... Woda z prysznica cały czas się lała...
Wzięliśmy razem prysznic myjąc sobie nawzajem różne części ciała. W końcu wyszliśmy  z łazienki i ubraliśmy się. 'Kocham Cię Liam' - powiedziałam
Zeszliśmy na dół i zrobiliśmy sobie naleśniki. Szybko je zjedliśmy patrząc sobie nawzajem w oczy.
                       
                                     *Miesiąc później*

Siedziałam właśnie na kanapie z Liamem. Oglądaliśmy film.  Film się skończył. Poszliśmy na piętro. Nagle poczułam mocny ból brzucha. Poszłam do łazienki i ... zwymiotowałam ...  Byłam w łazience około 10 minut. Po paru minutach przyszedł do mnie Liam.
-Co ci jest? - zapytał opiekuńczo
-Wiesz... Nie wiem do końca.... Od paru tygodni okres mi się spóźnia.... - odpowiedziałam.
-Myślisz, że to może być...
-Tak. - nie dałam mu dokończyć, bo wiedziałam, jak skończy. - Potrzebny mi jest test ciążowy. Leć do apteki.
Ja poszłam do pokoju, a chłopak poszedł do apteki. Cały czas leżałam i zwijałam się troszkę z bólu. Nie był ból zbyt mocny. Po 5 minutach usłyszałam, jak ktoś wchodzi do mieszkania. Wszedł na piętro. To Liam z testem ciążowym.
-Masz, zrób.
Jak kazał, tak zrobiłam. Poszłam i zrobiłam. Wróciłam do pokoju z wynikiem.
-Test pozytywny. Będziesz ojcem!!
Cieszyliśmy się niemiłosiernie.

                               *8 miesięcy później*

Urodziło nam się dziecko. Leżę w szpitalu. To chłopczyk. Parę dni się wcześniej urodził, ale to nic. Wszystko jest dobrze. Liam poszedł do łazienki..... O! Już wrócił. Dobra. Chłopiec będzie się nazywał Louis - po wujku, tak ustaliliśmy przed porodem.
                                                                       ***
-O matko... Liam, wariacie! Co ty wyprawiasz?! - otóż klęknął przede mną z czerwonym pudełeczkiem i zapytał:
-Will You Marry Me? - Co po polsku oznacza: Wyjdziesz za mnie?
-Kochanie, oczywiście, że taak! - Wtedy pocałowaliśmy się. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam, ale tak również jest romantycznie.
Przyszli chłopaki. A mianowicie: Niall, Louis, Zayn i Harry. Stanęli wokoło łóżka, na którym leżałam. Pokazałam im pierścionek od Liama.
-Uuuuuuuuu Liaam! - wrzasnął Harry
-Gratulujemyyy - powiedział Zayn
-A tak a propo : Jak będzie się nazywało dziecko? - spytał Niall -  Z resztą nieważne. Ważne, żeby uwielbiało jeść tak, jak wujek Niall.
-Będzie się nazywał Louis. - powiedział mój ---.> narzeczony <--- jak to pięknie brzmi. Już oficjalnie!
Louis zaczął wariować, podbiegł do pielęgniarki i ją przytulił, wybiegł na korytarz i wrzeszczał:   W SALI NUMER 8 LEŻY MÓJ IMIENNIK!!!
Myślałam, że padnę ze śmiechu. Przynieśli mi maluszka. Musiałam go nakarmić. Położyłam małego Lou obok siebie i zaczęłam karmić piersią. Harry cały czas się temu przyglądał. Głupek.
-Harry, zboczeńcu! - wrzasnął Zayn
-Louis! Twój imiennik tu jest! - krzyknął do Louisa Hazz.
Nagle było słychać z korytarza: GDZIE?
Przybiegł do sali i wziął maluszka na ręce. Głaskał go po główce...
-Masz Liam. To twoje dzieło. - Louis  oddał Liamowi małego Lou.
Wszyscy chłopcy zaczęli się śmiać...


large.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego